Ostatnie pożegnanie Jana Rymorza.

W dniu 3 lipca 2019 roku licznie zgromadzeni żałobnicy pożegnali w jego ostatniej drodze społecznika, Kuźnika Jana Rymorza, który spoczął na cmentarzu w Bładnicach Dolnych. Od kolegów ze stowarzyszenia Miłośników Kuźni Ustroń pożegnał Zmarłego Karol Brudny, który przypominając sylwetkę Janka powiedział między innymi, że  był człowiekiem spolegliwym, a w sprawach pracowniczych „niepokornym” (w tym pozytywnym słowa tego znaczeniu)  i wielu  zasad, które egzekwował – także  – od siebie (zgodnie z myślą światowej sławy ustroniaka Jana Szczepańskiego), że „obojętność jest grzechem”. Janaek przed ponad 60. laty trafił do  – bogatej w przemysłowe tradycje fabryki – Kuźni Ustroń – tak jak inni w fabryce tej – pracował na jej „markę”, markę  znaną szeroko w kraju, a także w świecie. W zakładzie tym pozostawił  połowę aktywnego zawodowego życia, Z Kuźnią Ustroń, a później Kuźnią Skoczów łączyły Go szczególne i emocjonalne więzi, nie tylko dlatego, że  tam pracował i sprawdzał się w pracy zawodowej – tak naprawdę czuł się cząstką  tej historii.

Symboliczne zakończenie – po 236. latach – misji ustrońskiego zakładu nie obeszło Janka, czemu dał wyraz  uczestnicząc w akcie jej symbolicznego pożegnania (w dniu 19 październik 2008 roku) – w pożegnaniu, które uwiecznione zostało na zbiorowej fotografii (pozycja nr. 158), eksponowanej dziś w Muzeum Ustrońskim. O jakości życia człowieka zaświadcza; trwająca o nim, także po jego śmierci pamięć.  Pamięć – taka – zwykła, ludzka, czy tkwiąca w materialnych i niematerialnych dokonaniach. W miejscu swojego zamieszkania pozostawił tez trwały ślad swojej aktywności społecznej udzielając się w realizacji takich inicjatyw jak budowa przedszkola i remizy strażackiej itp. Janek Pracując na Wydziale Mechanicznym w Skoczowie był specjalistą od suwnic. W czasach ostrych podziałów związanych z transformacją ustrojową opowiedział się za związkami branżowymi współtworząc NSZZ KUŻNIKÓW. Była to w tamtym czasie prężnie i nowocześnie działająca organizacja związkowa posiadająca także swoje święto i dbająca o swoje klasowe korzenie. Jako przywódca tej zakładowej organizacji wykazał się poza starannością realizacji tej misji, posiadaczem genu gospodarza zakładając, a później nim kierując;  przy-związkowy Zakład Usług Gospodarczych by wzmocnić finansowo kierowaną organizację związkową.

Chętnie (do póki nie uniemożliwiła to Mu choroba)  uczestniczył w koleżeńskich spotkaniach n/Stowarzyszenia, dawały mu one przekonanie, że zakończona już praca zawodowa, to nie było tylko wykonywanie wynikających z niej obowiązków, to także kolektyw, z którym –  w tej pracy – był na „dobre i złe” – z którym dziś wspólnie pielęgnuje się  pamięć o zakładzie i jego historii, którego dziś – niestety – już niema.

Cześć jego pamięci!